|
Ponieważ zaistniał ten temat na naszym forum chciałbym przedstawić mój punkt widzenia na wywózkę i to tę daleką. Będąc na Jeziorach Wielkich dwa razy w tym roku ( 2011 ) miałem po raz pierwszy możliwość w praktyce dokonywać dalekiej 500-550 metrowej wywózki. Ale po kolei.
Do tak dalekiej wywózki należy się przygotować zawczasu gdyż na miejscu może nam zabraknąć pewnych jej elementów. Po pierwsze przyda się z 600 metrów plecionki na szpuli kołowrotka Po drugie prawie wszystkie plecionki pływają. Krzysiu Kortus który ten temat przerabiał bardzo dogłębnie stwierdził że wszystkie które testował albo pływają albo są neutrale czyli podatne na prądy, jedyna którą znalazł jest tonąca plecionka Jaxona z dodatkowymi włóknami i ta rzeczywiście tonie, ale jest coś za coś, przez nie ( te włókna ) ma dużą średnicę i Krzysztof znalazł bodaj jeden kołowrotek na świecie !!! gdzie zmieściło mu się 600 metrów. Więc nie mając takiej plecionki a właściwie kołowrotka na którym ją zmieścimy potrzebujemy backleady aby co powiedzmy 100 metrów przytopić linkę.
Powodów zatapiania plecionki jest parę:
1 Przytapiamy żeby jakiś kolega ( lub np. PSR ) płynący na silniku nam jej nie zabrał. 2 Na tak dużej odległości w przypadku wiatru zrobi nam się balon, który może skutkować przesunięciem zestawu na piaszczystym dnie, no chyba, że ciężarek na końcu zestawu będzie ważył z 5 kg , a balon to też opóźniona sygnalizacja brania i rybka w zaczepach.
Wybór backleadów na rynku jest szeroki, skupię się na tych które używam.
A) 

Zwykłe nakładane na plecionkę w momencie wiązania zestawów jak dla mnie nie przydatne do takiej wywózki
B)

Wersja trochę praktyczniejsza można je zakładać podczas wywózki , ale trudne w obsłudze, noc, fala, brzegu nie widać a tu w te szczelinki trzeba trafić i jeszcze przekręcić.
C) Typ dla mnie najlepszy w obsłudze. Składa się z uchwytu o prostej nazwie „Solar Absailer Back Lead Clips" ( około 15 zł za 5 sztuk ) i zwykłej oliwki – ja się szarpnąłem na oliwkę za 50 groszy Jaxona. Co do jej wagi to trzeba samemu uwzględnić ile po drodze chcemy ich zatopić i jaką grubość plecionki mamy na kołowrotku. Zalety to łatwe zakładanie na plecionkę i nie spadają przy holu ryby w momencie podnoszenia kija do góry .


Zdjęcie powyżej pokazuje, że na to kółko łatwo założyć plecionkę, a dzięki dodatkowej wypustce spadnięcie backleada podczas holu będzie bardzo utrudnione ale nie niemożliwe

W komplecie oprócz uchwytu jest gumka która z kolei zabezpiecza, żeby ciężarek nam się nie wyczepił.
Tyle o backleadach, na rynku jest ich sporo, ale te mam i znam.
Po Trzecie ciężarek na tak daleką wywózkę powinien pewnie ważyć sporo aby był efekt samozacięcia, używałem 280 gram, ale fajne jest też rozwiązanie Carp'R'us z kamieniem na gumce, z trzema stopniami siły uwalniania ciężarka, albo tańsze też skuteczne, zwykły klips samowypinający . W jednym i drugim przypadku potrzebne są kamienie polecam je gdyż nie jest zdrowe dla jeziora jak będziemy zostawiać w nim tony ołowiu, zresztą dla naszej kieszeni również to jest zdrowsze. Gdy już mamy te elementy w kieszeni trzeba płynąć
Snag clips Carp'R'us

Możliwość ustawienia siły ( trzy stopnie ) wypinania ciężarka

I mały kamyczek do wywózki

( zdjęcia produktu Carprusta za zgodą Carp-world )
I patent na zwykłym klipsie bezpiecznym, gdzie tylko wielkość gumki będzie decydowała o wielkości kamienia którego chcemy użyć.
Z krętlikiem do szybkiej wymiany


I bez krętlika


To tyle w tym temacie z mojej strony, teraz już trzeba płynąć i płynąć i płynąć
A później wypuszczenie takiej rybki zdobytej z ponad 500 metrów to mega satysfakcja a czerwony X na zdjęciu to miejsce gdzie był zestaw

Bardzo ważną sprawą przy holach z tak daleka, szczególnie gdy karpia paręset metrów od brzegu się podbiera a później z nim się płynie do stanowiska jest używanie worka karpiowego z uchwytami dzięki czemu możemy wieźć rybę za burtą pontonu cały czas trzymając ją w wodzie, wszak bezpieczeństwo i zdrowie naszych ulubieńców jest najważniejsze.
Pozdrawiam
Maciej Kamiński

|